Forum Portalu www.endometrioza.aid.pl

Forum chorych na endometriozę, porady, grupy wsparcia, spotkania kobiet chorych na endometriozę - wszystko o: endometrioza, laparoskopia, torbiel czekoladowa, zrosty, ca-125, płodność.
Teraz jest niedziela, 25 lutego 2018, 18:12

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Witam. Potrzebuję pomocy...
PostNapisane: wtorek, 14 listopada 2017, 16:56 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 13 listopada 2017, 20:03
Posty: 3
Witam.
Nie bardzo wiem od czego zacząć, więc zacznę od początku.
Zaczęłam miesiączkować mając około 11 lat i 5 miesięcy, w 5 klasie podstawówki. Wtedy byłam raczej tym faktem podekscytowana... Nie pamiętam żeby mnie bolało, ewentualnie jak coś lekko mi dokuczało brałam Apap i po sprawie. Dodam, że miałam anemię jakoś w tamtym okresie ale wyszłam z niej i już więcej nie wróciła. Problemy... zaczęły się gdzieś w gimnazjum. Bóle zaczęły być bardziej dokuczliwe, ale zwykle dwa apapy załatwiały sprawę. Później sięgałam po nospe, Ibuprom, ibuprom max, z czasem zaczęłam brać różne połączenia tych tabletek, zaczęłam bardzo dużo chorować, gdzieś w drugiej klasie zdiagnozowano u mnie łuszczycę, pod koniec trzeciej klasy bóle miesiączkowe nadal przybierały na sile różne konfiguracje leków przeciwbólowych tylko łagodziły ból, a nie likwidowały. Czasami zdarzało mi się opuszczać przez to lekcje.
Jednak prawdziwy koszmar zaczął się dopiero w liceum. Na pierwszą wizytę u ginekologa poszłam mając jakieś 16 lat, spowodowana była ona niepojawieniem się miesiączki przez dobre dwa miesiące - USG wyszło dobrze, miesiączka w końcu przyszła. I była ona coraz bardziej bolesna. Ibuprom poszedł w odstawkę, sięgnęłam po solpadeine ale i to zawiodło. Gdzieś pod koniec 1 liceum opuszczanie szkoły z powodu okresu zaczynało stawać się normą. Któregoś dnia zostałam zbawiona - mama poratowała mnie nimesilem i ten magiczny proszek został ze mną na długo. I kiedyś, przeszukując internet w poszukiwaniu możliwych przyczyn bóli przez które opuszczałam lekcje i które na dzień (a niedługo później i dwa) wykluczały mnie z życia trafiłam na pojęcie dla mnie abstrakcyjne - ENDOMETRIOZA. Poczytałam o tym trochę, ale mało co z tego rozumiałam i z góry założyłam że mnie to nie dotyczy. Później ten temat wrócił do mnie jak bumerang, ale o tym za chwilę.
Na początku drugiej liceum znów poszłam do ginekologa, mówiłam o moich bólach, badanie i USG (tym razem transwaginalne) wyszły dobrze więc usłyszałam że "taka jest moja natura". Dostałam antykoncepcję (poniekąd zgodziłam się na to pod presją mamy, która bardzo przeżywała że znalazłam sobie chłopaka), brałam pigułki microgynon 21 ale nie zostały ze mną na dłużej - dość szybko je odstawiłam bo fatalnie się po nich czułam. Tymczasem comiesięczne dolegliwości były coraz bardziej uciążliwe, zaczęły pojawiać się mdłości i bóle pleców, już bolało mnie dzień przed okresem i dwa dni w trakcie. Czułam się ogólnie osłabiona, czasami mniej więcej w okresie owulacyjnym bolały mnie jajniki czy całe podbrzusze, opuszczałam coraz więcej lekcji, a maturalna klasa zbliżała się wielkimi krokami.
I jakoś w tamtym okresie powrócił bumerang - okazało się że u mojej cioci (po wieloletniej wędrówce po lekarzach) jest prawdopodobieństwo endometriozy. Zaczęłam czytać o tym więcej, dowiadywać się nowych rzeczy, przeglądać historie kobiet z tą chorobą. Przy tym cały czas słyszałam słowa mojej mamy, że jestem jak moja ciocia, bo często coś mi jest, a nikt nie wie co, bo badania mam dobre (cierpiałam na częste bóle różnych części ciała, osłabienie, regularne mdłości czy częste oddawanie moczu). U mojej cioci wreszcie znaleziono przyczynę, u mnie nie.
Sprawa pogorszyła się jeszcze bardziej kiedy w wakacje 2016 trafiłam na ostry dyżur a później do szpitala z bardzo silnymi, ostrymi, rwącymi bólami brzucha umiejscowionymi w różnych jego częściach. Spędziłam w szpitalu tydzień, miałam podstawowe badania krwi i całej reszty substancji, USG jamy brzusznej, tomografię komputerową... Nic nie znaleziono. A bóle brzucha się utrzymywały. Stwierdzono że to zespół jelita wrażliwego, przepisano mi debridat i wypuszczono ze szpitala. Cały czas w głowie miałam moją ciocię, mój chłopak (ten sam, o którym pisałam wcześniej) coraz bardziej się martwił, bo było ze mną coraz gorzej, podczas okresu płakałam z bólu, nimesil nie zawsze likwidował ból, jak to robił na początku.
Na początku trzeciej klasy liceum ponownie odwiedziłam ginekologa, USG znów wyszło dobre, zrobiłam drugie podejście do antykoncepcji. Tym razem padło na plastry lisvy. Znowu czułam się po nich fatalnie, w dodatku coś było z nimi nie tak bo zostały na pewien czas wycofane z aptek, więc moja ginekolog zmieniła mi je na plastry evra. Owszem, bóle nieco osłabły i stały się w miarę znośne, ale moje samopoczucie psychiczne mocno podupadło i cierpieli przez to również wszyscy dookoła. Miałam ochotę zabijać, wszystko mnie denerwowało, byłam bardzo kłótliwa. Odstawiłam plastry. To chyba nie dla mnie...
I bóle znów zaczęły nabierać na sile. Miałam wrażenie że jest gorzej niż było, rozregulował mi się także cykl, okres spóźniał się po 2 tygodnie, a ból z każdym miesiącem wydawał się być mocniejszy. Dostałam wtedy skierowanie na badania krwi (poziom prolaktyny, testosteronu i tarczyca), wyszły dobrze.
Każdy okres był koszmarem, każdy lekarz mówił że taka moja natura. Bóle pleców, mdłości, biegunki lub zaparcia, osłabienie, dekoncentracja, opuszczanie lekcji, z czasem ciągnące bóle w okolicach odbytu i pośladków, szarpanie w miednicy... Przeżywałam to co miesiąc. Ale w końcu "taka moja natura".
Nie wiem kiedy cykl z powrotem w miarę się ustabilizował. Chyba nigdy, bo wcześniej miałam okres jak w zegarku, a teraz czasami przychodzi po 27 dniach, a czasami po 32. Ale wszystko w granicach normy, jeśli o długości cyklu chodzi.
Jakoś w te wakacje (licząc od maja po maturze, najdłuższe wakacje w życiu) nimesil przestał działać, podczas okresu gryzłam poduszki i wyłam z bólu, w dodatku wraz z okresem moje dolegliwości się nie kończyły. Zaczęłam mieć bardzo bolesne owulacje (chwytaja mnie wtedy bardzo silne skurcze, przez które nie mogę nawet chodzić oraz bolą mnie jajniki), na parę dni po okresie dostawałam brązowych plamień przy których bolał mnie brzuch. Jako że przeprowadziłam się do chłopaka (wciąż tego samego ) do innego miasta zmieniałam także ginekologa. Poszłam więc na pierwszą wizytę, powiedziałam co jest grane, zostałam zbadana, USG oczywiście wyszło dobre, usłyszałam że taka moja natura, plamienie miało przejść a na bóle dostałam Ketonal 100. Później jeszcze raz odwiedziłam ten gabinet, ale lekarka jakby w ogóle mnie nie słuchała i mimo moich przykrych wspomnień z antykoncepcja jakby na siłę próbowała wcisnąć mi tabletki anty. Nawet ich nie wykupiłam...
W obecnej sytuacji, kiedy jest listopad 2017 a ja mam 19 lat od kilku lekarzy usłyszałam że taka moja natura i jestem skazana na cierpienie. Podczas okresu mam problemu nawet iść do łazienki, jelita w tym czasie szaleją, zdarza mi się wymiotować z bólu, skorzystanie z toalety też zazwyczaj jest bolesne i bardzo niekomfortowe, boli mnie dół pleców, kręgosłup, cała miednica jakby miało mi ją rozerwać, ból promieniuje na nogi, często rwą mnie z tego uda i pachwiny. Drugi dzień miesiączki zazwyczaj jest tym najbardziej obfitym, czuję się wtedy jak wodospad. Jeszcze co do bólu... Ketonal 100 raz pomógł na około 6-7 godzin. Za drugim razem już tylko na 3-4... Zaczęłam cierpieć dwa dni przed okresem i nawet trzy dni w trakcie... Do tego owulacje są coraz bardziej bolesne, pojawia się plamienie owulacyjne, plecy bolą mnie wtedy prawie jak podczas okresu i taki stan rzeczy utrzymuje się nawet około 5 dni! Już od początku bolesnej owulacji stresuję się nadchodzącym okresem, który jest dla mnie prawdziwym koszmarem. Praktycznie przez cały cykl boję się, że zacznie mnie boleć, bo bóle pojawiają się nawet po(!) okresie... Chłopak się martwi, a ja jestem już zwyczajnie zmęczona tą pogarszającą się sytuacją, jakby mi było mało zdiagnozowano u mnie astmę, żebym przypadkiem się nie nudziła.
Już nie wiem do kogo mam się udać żeby nie usłyszeć że taka moja natura i nic z tym nie zrobię, bo wszystko jest okej, bo USG wyszło dobre (prócz tych jednych badań krwi o których pisałam i tego pobytu w szpitalu USG to jedyne wykonywane mi badanie). I mam wrażenie że żaden lekarz mnie nie słucha...
Co mam robić? Jak znaleźć lekarza który nareszcie się mną zajmie? Jakich badań wymagać żeby wykluczyć lub potwierdzić endometrioze (oraz inne nieprawidłowości, w końcu nie wszystko widać na usg...)? Potrzebuję pomocy.
Już nie wiem co robić, niedawno skończyła mi się miesiączka (dosłownie dwa nic temu), a ja pisząc ten post odczuwam bóle jajnika i tępe bóle w podbrzuszu...
Jeśli któraś z was jest z Tarnowa lub okolic - do jakiego lekarza mam się udać? Gdzie iść po pomoc?
Jestem zmęczona i chcę żeby te bóle się już skończyły. Żebym nie cierpiała tak bardzo, żebym mogła wreszcie normalnie funkcjonować a nie tylko bać się nadchodzącej owulacji i miesiączki...
Pomocy.

Z góry bardzo dziękuję za jakiekolwiek rady i pozdrawiam bardzo ciepło,
Szary Gołąb

+ bardzo przepraszam za wszelkie błędy - pisałam na telefonie. I dziękuję za przeczytanie całości!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witam. Potrzebuję pomocy...
PostNapisane: czwartek, 16 listopada 2017, 21:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 13 listopada 2017, 20:03
Posty: 3
Up. Bardzo proszę o pomoc :(


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witam. Potrzebuję pomocy...
PostNapisane: wtorek, 28 listopada 2017, 11:02 
Offline

Dołączył(a): środa, 6 kwietnia 2016, 21:11
Posty: 558
Cześć Gołąbku,
niestety, nie jestem z okolic Tranowa i nie potrafię Ci polecić lekarza. Ja swojego znalazłam w internecie, poczytałam opinie, porozmawiałam z osobami, które mogą coś wiedzieć w temacie dobrego lekarza i wybrałam się do tego upatrzonego. Nie wymagałam od niego żadnych badań, chciałam aby sam mnie poprowadził, i co najważniejsze - pomógł w napadach bólu.

Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci odnalezienia tego idealnego lekarza :)

_________________
Endometrioza głęboko naciekająca przestrzeni odbytniczo-pochwowej (IV st.)

2017.03-10 Jeanine
2016.12 Choroba Hashimoto
2016.11-2017.02 Starania
2016.04-09 Zoladex
2016.03 Laparoskopia
2014.12-2016.03 Visanne

Moja Historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witam. Potrzebuję pomocy...
PostNapisane: wtorek, 28 listopada 2017, 15:43 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 13 listopada 2017, 20:03
Posty: 3
Dziękuję za odpowiedź, utada! Myślałam, że mój post pozostanie bez jakiegokolwiek odzewu, a nie ukrywam, że liczyłam na jakieś minimalne wsparcie czy pomoc.
Lekarkę już sobie upatrzyłam, jutro będę się umawiać na wizytę i mam nadzieję, że nie będę musiała czekać zbyt długo. No i przede wszystkim mam nadzieję, że to wreszcie będzie osoba, która się mną zajmie i pomoże. Bo jeszcze trochę i na każdy odchodzący okres będę reagować histerią i paniką :shock:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Witam. Potrzebuję pomocy...
PostNapisane: poniedziałek, 22 stycznia 2018, 21:08 
Offline

Dołączył(a): sobota, 11 lutego 2017, 18:14
Posty: 17
Rany Gołąbku biedny jak Ty cierpisz, myślę, że to endomenda, ja jestem świeża w tym temacie, napiszę Ci ja to było u mnie. U mnie były bóle jelit, które leczyłam osobno, a teraz myślę, że to się wiązało z hormonami. Zrobiłam badania z krwi, wyszły idealnie, ale na usg gin zobaczył moją macicę i powiedział, że to wygląda na adenomiozę (endo nie wykluczył, bo nie miałam laparo). Przez kilka miesięcy bolało przy okresie, przy owulacji, podobnie jak u Ciebie. Gin dał mi Visanne , brałam 9 miesięcy, od kilku dni przestałam i przeszłam na antykoncepcję. Czuję się gorzej niż przy Visanne, mam lekkie skurcze, teraz zastanawiam sie nad wpływem diety na tworzenie się stanu zapalnego a w konsekwencji bółu przy pracy jelit, wypróżnianiu itp. To tak w skrócie.

_________________
moja historia

Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił
Edmund Burke


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL