Forum Portalu www.endometrioza.aid.pl

Forum chorych na endometriozę, porady, grupy wsparcia, spotkania kobiet chorych na endometriozę - wszystko o: endometrioza, laparoskopia, torbiel czekoladowa, zrosty, ca-125, płodność.
Teraz jest piątek, 18 stycznia 2019, 14:36

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 83 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2019, 00:15 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 116
Ja Cię doskonale rozumiem, też mam awersje do służby zdrowia, zwłaszcza do wszystkich badań, bo każdy dotyk mojego ciała jest dla mnie niemiły, jest to bardzo nieprzyjemne albo nawet bolesne. No taka już jestem od urodzenia choć z wiekiem chyba jestem bardziej wyczulona na to, przytulanie dla mnie jest nawet niekomfortowe fizycznie. Jedynie co zniosę to delikatne głaskanie po głowie, potrafię zasnąć u fryzjera. Wszelkie procedury medyczne często mnie bolą a oni patrzą na mnie jak na debila, nie rozumieją dlaczego tak panicznie boję się igieł czy badań inwazyjnych, no bo przecież "to nie boli" , taaa niech powiedzą to mojemu ciału ;).
Na samą myśl że znów ma mi ktoś gdzieś coś kłuć, grzebać, a zwłaszcza w jakichkolwiek otworach pomiędzy nogami, to dostaję świra, bo dla mnie to jeszcze dokłada się blokada psychiczna. Na samą myśl o dalszej diagnostyce mnie skręca, ale ten ból jest nie do wytrzymania i te sikanie mnie po prostu przeraża. Do tego te jazdy z instalacją /de instalacją tamponów, coś jest nie tak, chce się tego pozbyć zanim się ew problem nasili, nie chce lać w gacie bo wtedy już nigdy nie wyjdę z domu. Często czuję w autobusie jak ktoś ma posikane majty, mam taki ostry węch że mnie skręca, słabo mi i mam silny odruch wymiotny, natychmiast wysiadam przy najbliższym otworzeniu drzwi, bo nie wyrabiam. Nie chcę takiego problemu. Zaparcia także nie mijają ani problem z wypróżnianiem,
Przez to wszystko mniej piję bo nie wyrabiam z lataniem do kibla, mniej jem bo żarcie mi nie wchodzi gdy przez kilka dni się nie wypróżnię i do tego bekam jak jakaś owca bez kontroli nad tym. Zabawne że nie mam ochoty na słodycze, ja uzależniona od nich, coś tam skubnę jak mama mi podtyka, ale nie takie ilości jak zawsze. Chyba zaczynam chudnąć od tego plus od stresu. Jakieś 8 lat temu w silnym stresie schudłam w miesiąc z 47kg do 41kg. W listopadzie ważyłam 50kg w ubraniu i butach, zważę się za 2 tyg u lekarza rodzinnego w tym samym zestawie ubraniowym, bo w domu waga ma zdechłe baterie, o ile nie wylały bo u mnie to ja mam talenty zapominania o wyjmowaniu baterii z urządzeń, których nie używam, a potem jest zonk

Oliwko te tampony to dla Ciebie katorga, stąd te odczucia. Skoro był dyskomfort przy chodzeniu to za płytko, ja zawsze na kucaka je instaluję, tak że włazi i tampon i cała długość palca, wtedy siedzi on na tyle głęboko że się go nie czuje i w niczym nie przeszkadza. No teraz to on u mnie to już inaczej wygląda, Jeśli nie musisz, wybieraj podpaski, mniej męczarni, aczkolwiek tampony to mega wygoda, choć ich nienawidzę. Teraz siedzę z wkładką (taką dłuższą) i dostaję świra.
Też nie lubię sobie tam "grzebać", horrorem były dla mnie czopki na grzybice po antybolu, oraz czopki na zaparcia po tej operacji, to mnie bolało i szczypało. Kurcze nikt w mojej pupie mi nie grzebał, no jako dziecko mama jakieś czopki na gorączkę dawała, to był horror, więc nooo skręca mnie. Nie dałam sobie nawet lewatywy zrobić, zresztą dr kwalifikująca mnie do zabiegu od razu powiedziała że nie będą mnie męczyć przy tym IBSie i nadwrażliwości na dotyk :D.

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2019, 18:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 21 maja 2012, 17:07
Posty: 2321
Lokalizacja: Slask
Jako świeżo zdiagnozowana w problemie nerkowym - jednak polecam Ci nie ograniczać picia... :roll: Doskonale wiem, że ja piłam i pewnie nadal piję za mało, nie mam jednak pojęcia czy to jest powodem kamieni nerkowych u mnie...
lepiej częściej biegać siku (zwłaszcza jak jesteś w domu) niż dorobić się kolejnego problemu...
jak zachorowałam na zapalenie jelit, to wychodząc ze szpitala też ważyłam 41 kg (przed całą akcją zaliczyłam rekord na wadze 48 kg)... z taką wagą czułam się źle zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Nie sądziłam, że będę ją odzyskiwać kilka lat...

co do tamponów - aplikowania nie znoszę, ale trzeba przyznać, że włożone prawidłowo dają cudowny komfort ;) dlatego czasem się wolę przemęczyć i mieć spokój. Zauważyłam jednak, że mogę je używać tylko w 1-2 dc, jak przestaje się ze mnie lać, to aplikacja już utrudniona lub niemożliwa.

ciekawe to Twoje "niedotykalstwo"... ;) choć ja akurat nie cierpię jak ktoś coś robi mi z włosami :mrgreen:

_________________
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2019, 21:13 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 116
No ja z tym "niedotykalstwem" to taka już jestem, Psychicznie to nawet lubię się przytulić, ale ten dotyk jest dla mnie okropny, mocniejsze przytulanie powoduje nawet siniaki. Drętwieją mi różne części ciała do niewielkiego ucisku na twardej powierzchni. Np ja siedzę na tyłu na krześle kilkanaście min, to pośladki, gdy oprę plecy, to skóra na plecach tam gdzie się styka z twardą powierzchnią. W nocy wybudzam się ze zdrętwiałą np ręką, bólem jej, ew bólem boku na którym leżę. Skóra jest tam zaczerwieniona i ciepła, jak poparzona od słońca, i też to taki palący ból. Taka jakaś nienormalna jestem, a im starsza to czuje to bardziej :roll: . Więc taka niedotykalska się zrobiłam że aż obciach, bo mało kto to rozumie.

Im mniejsza waga, mniej tkanki tłuszczowej, to bardziej dokucza, dlatego mam nadzieję że tak nie schudnę. Dlatego rozumiem że Ty także czułaś się niekomfortowo w takiej wadze. Dobrze że udało Ci się wrócić do jakiejś normalności.

Z tym piciem to masz rację, trzeba pić, bo im mniej się pije, tym gorzej nie tylko dla nerek, ale także dla całego organizmu. Nerki trzeba też przepłukać, stąd być może piasek i kamienie u ciebie.
Odwodnienie jest niebezpieczne dla każdego, zwłaszcza w przypadku osób z różnymi problemami zdrowotnymi.
Odwodnienie u mnie oznacza nasilenie wszystkich problemów zdrowotnych, w tym krążeniowych. Muszę pić min 2 litry, w sumie nawet 3 zwłaszcza przy bardzo dużej dawce diuretyków bez których moje nerki za wolno wydalają mocz. Tyle że w małych porcjach, ok 50-70ml jednorazowo, więcej nie wlezie mi w żołądek, a potem za kilkanaście min znów. Teraz nie jestem wstanie wypić więcej niż te 700ml/dobę, musiałabym latać co 15 min, bo nie dość że nie wytrzymuje, to boli pęcherz i cewka, a sikanie jest bardzo bolesne, boli mnie i piecze tam wszystko dookoła bo sobie to obsikuję. Zawsze budziłam się w nocy do picia, piłam sporo, a teraz to nawet nie czuję takiej potrzeby, po prostu nie chce mi się pić ani w nocy ani w dzień. Jakbym przyzwyczaiła organizm do ograniczonej ilości płynu.

A co do tamponów, tak im mniejsze krwawienie tym tam większy opór, aż można sobie podrażnić, dlatego w taki dni lepiej używać tych mniejszych, np "mini", albo takich z silikonową otoczką, mają poślizg ułatwiający aplikację, tyle że ja tych z otoczką nie mogę.

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: niedziela, 13 stycznia 2019, 23:01 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 2 czerwca 2015, 15:16
Posty: 97
Złośnica, to wychodzi na to, że Ty masz tam jakieś mięśnie uszkodzone. Oglądałam parę odcinków kliniki Ambroziaka i tam problemy z nietrzymaniem moczu leczyli laserowo przez pochwę. Konkretnie, to wzmacniali mięśnie pochwy, czasem coś tam ginka podszywała, ale nie robili nic bezpośrednio z pęcherzem. I kobitko mówiły , że to pomaga.

_________________
moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2019, 01:05 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 116
Już nawet zastanawiałam się czy te zrosty nie trzymały wszystkiego na miejscu. Mam nadzieję że szybko się okaże co tam się spierniczyło i że można to szybko i łatwo naprawić bez jakiś bolesnych operacji. Zobaczymy co powie gin po bad.
Też sobie troszkę poczytałam o ew przyczynach nietrzymania moczu i leczeniu.
Jeśli to sama wina luźnej pochwy to ew laser czy plastyka-zabieg.
Na laserowe zabiegi mnie nie stać, to kwoty od 4 tys w górę i chyba nie ma tego na NFZ, przynajmniej nie znalazłam. Wszelkie taśmy montowane pod cewką odpadają, nie zaryzykuję żadnego ciała obcego przy moich talentach do alergicznych kontaktowych stanów zapalnych, bo jak to się tam założy a mi zacznie się coś dziać, to będzie dramat. Jest jeszcze ew plastyka pochwy - operacja - ale to już w "uzasadnionych" przypadkach, nie wiem czy się ew załapałabym na NFZ, pewnie mają jakieś kryteria :roll:
Jeśli to wina "wypadającej macicy", to są możliwości operacyjne i nie operacyjne.
Są też takie silikonowe gadżety wkładane do pochwy na dzień i wyjmowane na noc, które mają macice trzymać na miejscu aby "nie wypadała", odpadają w moim przypadku, silikon na który mam uczulenie, ciało obce - reakcja zapalna gwarantowana, a ucisk - dojdzie do "odleżyn" - scenariusz może być różny. Tampony maks 2-3 dni mogę, inaczej mam tam podrażnienia, które kilka dni się goją, to gdzie takie cuda codziennie... Gacie - szwy robią mi krzywdę w pachwinach, gumki od staników także, ogólne dopasowane ubrania, takie głupie ciało mam, więc muszę się naszukać odpowiedniej bielizny. Są jeszcze operacje aby ją unieruchomić - jakieś siatki czy co - znów problem, bo to ciało obce, poza tym robią to rzadko, częściej doradzają te wyjmowane gadżety, które u mnie odpadają.

Mam nadzieję że to nie wypadająca macica i nie wina pochwy a tylko pęcherz nadreaktywny, który jakoś łatwiej można leczyć. Ale patrząc na to jak mi tam tampony majtają się, i po zainstalowaniu zsuwają się wraz ze ściankami pochwy i są niżej, i że trafiłam sobie w szyjkę bo jest niżej, to trochę cierpnę na samą myśl o tym, że może jednak coś tam się poluzowało i nikt mi tego nie naprawi na NFZ a jeśli tak, to tylko z jakimiś ciałami obcymi, więc wtedy taka naprawa odpada w moim przypadku, czyli zostaję w czarnej D.
Na pewno co mogę to poćwiczyć mięśnie kegla. Na razie ciężko mi to idzie, bo nie dość że mnie boli wszystko na zew, cewka i wejście do pochwy, to jeszcze ja głupia przy świadomym napinaniu jakichkolwiek mięśni wstrzymuję oddech, taki nawyk mam, którego nie umiem się pozbyć od lat, do tego oddycham przeponowo co utrudnia mi ich ćwiczenie. Jakikolwiek wysiłek wykonam jedynie na wstrzymanym oddechu, tak dobiegam do autobusu, albo wchodzę po schodach, odkurzam, itp inaczej jestem wykończona w ciągu 1-2 min.
Mam nadzieję że stopniowo się nauczę ćwiczyć mięśnie kegla, bo to się przyda nawet na starość, tylko żeby wywalić ten ból jeszcze.

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2019, 19:27 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 6 lipca 2009, 15:35
Posty: 20555
Zlosnica na cwiczenie miesni Kegla mozna stosowac kulki gejszy - dostepne w sexshopie :mrgreen: Tez mam tego typu problem jak ty, tzn. konkretnie przy kichaniu, kaszlu niestety niedotrzymuje. Chodzilam nawet na cwiczenia do szpitala. Wykonuja je za posrednictwem sondy podlaczonej do komputera., jednak szalu nie ma...

_________________
moj nr gg : 22121906

Obrazek Moje DNA bierze udział w badaniu genetycznym, które może zrewolucjonizować diagnozowanie i leczenie endometriozy. Czy Ty też wzięłaś udział w badaniu?
Obrazek
Kliknij tu, aby się dowiedzieć, jak to zrobić - to proste!

MOJ WIRTUALNY ZAKATEK

Obrazek
Obrazek
Obrazek

POMOC DLA GOJI

Bo z nas Fortuna w zywe oczy szydzi, to da, to wezmie, jako sie jej widzi...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: poniedziałek, 14 stycznia 2019, 23:01 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 116
Endo mimo ćwiczeń szału nie ma? To mnie nie pocieszyłaś. Endo a co jest przyczyną Twojego problemu jeśli mogę zapytać?

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2019, 19:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 6 lipca 2009, 15:35
Posty: 20555
Jasne, ze mozesz, po to mamy forum :D Przyczyn wiecej niz jedna: wiek 51 lat, lata brania hormonow (leczenie endometriozy), nacisk sfatygowanego kregoslupa, niestety rowniez waga, podnoszenie ciezarow w pracy. Zakwalifikowano mnie do zabiegu ale nawet moj lekarz rodzinny jest sceptycznie nastawiony, gdyz czesto takie zabiegi nie przynosza rezultatow a wiaza sie z ryzykiem pogorszenia stanu. Bylo nie bylo na obecnym etapie nie ma tragedii, bo jak pisalam przy kaszlu to sie dzieje. Tez sie ludzilam, ze da sie to naprawic, zeby nawet przy kaszlu nie bylo...

Mnie to przeraza, bo moja mama (niebawem 81 lat) niestety pod tym wzgledem ma ogromne problemy, masakra :cry:

_________________
moj nr gg : 22121906

Obrazek Moje DNA bierze udział w badaniu genetycznym, które może zrewolucjonizować diagnozowanie i leczenie endometriozy. Czy Ty też wzięłaś udział w badaniu?
Obrazek
Kliknij tu, aby się dowiedzieć, jak to zrobić - to proste!

MOJ WIRTUALNY ZAKATEK

Obrazek
Obrazek
Obrazek

POMOC DLA GOJI

Bo z nas Fortuna w zywe oczy szydzi, to da, to wezmie, jako sie jej widzi...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: wtorek, 15 stycznia 2019, 21:04 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 116
Dziękuję Endo :*. Czyli u Ciebie wystąpiło kilka przyczyn, które się na siebie nałożyły. A kwalifikowana byłaś do poprawienia statyki narządów, plastyki pochwy czy montowania taśmy pod cewką?
To co piszesz o Twojej mamie, to jest dramat, którego ja też się obawiam w przyszłości. Jak na razie też mam tylko "wysiłkowy" problem i to w pionie bardziej. Moja babcia nie miała tego problemu nawet w wieku 86 lat, zaworki miała szczelne do samego końca (7 porodów SN i dużo dźwigania), Mama ma 66 i nie ma z tym problemu (dwa porody SN w tym jeden bliźniaczy, też się nastała, nadźwigała), jej siostry też nie mają problemu. Miałam nadzieję że skoro, nie rodziłam, nie dźwigam od lat, bo nie powinnam, a w rodzinie takie szczelne to i mnie ominie a tu zonk :roll: .

Jeśli chodzi o zabiegi to czytałam, że jest różnie, zależy co jest przyczyną, i że nie wystarcza na całe życie, zabieg trzeba powtarzać za jakiś czas. Nie dziwię się że jesteś sceptycznie nastawiona, ja także, bo nie tylko nie daje to gwarancji że się uda, to ryzyko pogorszenia przeraża jeszcze bardziej, pomijam że ja i tak nie dałabym sobie wmontować żadnego ciała obcego. Czytałam w necie też ze w Krakowie jest lekarz, który stosuje tkanki własne pacjentki, nie wiem tylko z jakim skutkiem, w sensie na jak długo to wystarcza. Obym nigdy nie musiała, ale w razie czego, to zdecyduję się tylko na taki. Na razie zamówiłam sobie bezpłatną próbkę tena lady na sytuacje podbramkowe, jeszcze nie przyszły.

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: środa, 16 stycznia 2019, 19:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 6 lipca 2009, 15:35
Posty: 20555
Zaproponowano mi generalny remont, bez szczegolowego wytlumaczenia co dokladnie ma byc robione. Na wypisie podano dziwna nazwe (dla mnie) i jak pokazalam lekarzowi rodzinnemu to skomentowal, ze jestem za mloda na takie ustrojstwa. Oczywiscie laskawa pani doktor napisala, ze nie wyrazam zgody na zabieg.

Widzisz dokladnie tak jak ty, kwestia wysilkowego "ulewania" . Mnie tez to cholernie przeraza, bo widze jak to jest u mojej mamy. Babcia tez miala problemy ale u niej bylo to spowodowane wypadajaca macica.

Wiesz czesto podczas porodow dochodzi do uszkodzenia tych czesci ciala, zdarza sie nawet przy ginekologicznych operacjach. Pamietam, ze jak dawano mi do podpisania zgode na zabieg to w uwagach, w ewentualnych komplikacjach byla podana taka mozliwosc.

U mnie w pracy kolezance podczas porodu cos uszkodzili i niestety z czasem musiala sie poddac zabiegowi. Nie chwali sobie zabiegu, bo nie przyniosl ulgi. Pewnie roznie bywa.

Mnie podobnie jak ciebie przeraza ewentualne pogorszenie wiec poki nie ma alarmu po prostu przeszlam do porzadku dziennego.

Wogole myslalam, ze mam przejsciowy problem, bo incydent rozpoczal sie podczas okropnej grypy, ktorej nie moglam sie pozbyc przez dlugi okres czasu.

Oniemiaalm po wyzdrowieniu....

_________________
moj nr gg : 22121906

Obrazek Moje DNA bierze udział w badaniu genetycznym, które może zrewolucjonizować diagnozowanie i leczenie endometriozy. Czy Ty też wzięłaś udział w badaniu?
Obrazek
Kliknij tu, aby się dowiedzieć, jak to zrobić - to proste!

MOJ WIRTUALNY ZAKATEK

Obrazek
Obrazek
Obrazek

POMOC DLA GOJI

Bo z nas Fortuna w zywe oczy szydzi, to da, to wezmie, jako sie jej widzi...


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 83 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL