Forum Portalu www.endometrioza.aid.pl

Forum chorych na endometriozę, porady, grupy wsparcia, spotkania kobiet chorych na endometriozę - wszystko o: endometrioza, laparoskopia, torbiel czekoladowa, zrosty, ca-125, płodność.
Teraz jest środa, 20 lutego 2019, 12:22

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 110 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: poniedziałek, 19 listopada 2018, 23:40 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 194
Witajcie
Wreszcie się zmobilizowałam i postanowiłam podzielić się swoją historią.

Pierwszą @ dostałam w wieku 12 lat, były bolesne ale dało się wytrzymać na niewielkich tabletkach p.bólowych. Okres miałam w miarę regularnie przez kilka miesięcy a potem zniknął.
Po ok 1,5 roku wróciła z koszmarnym bólem, Siedziałam wtedy w szkole na lekcji, nie wiedziałam skąd ten ból. Nie byłam wstanie usiedzieć, leżałam na ławce z silnymi odruchami wymiotnymi. Po ok godzinie poszłam do domu. Okazało się że to @. przeleżałam kilka dni w domu. Kolejne były także koszmarnie bolesne, ale wystarczały leki p/bólowe.
Z wiekiem każda małpa była coraz bardziej bolesna i coraz bardziej oporna na zwykłe dawki, co miesiąc pożerałam coraz więcej tabletek. Wszyscy dookoła, pediatra, rodzina twierdzili że wszystkich boli okres, a ja pewnie jestem przewrażliwiona na ból, że kiedyś mi przejdzie i mam się przestać użalać nad sobą.
W liceum już przedawkowywałam leki p/bólowe dostępne bez recepty. Między czasie posypałam się zdrowotnie (kardiologicznie i nie tylko), więc częściej chodziłam do różnych lekarzy, Ci się litowali i zapisywali mocniejsze leki, ketonal forte, mefacit, tramal, na który dostałam uczulenie. Mimo dużych dawek leków ja nadal umierałam z bólu, mdlałam.
Co miesiąc dokładałam więcej tabletek. Zmiany leków, znów coraz większe dawki i tak w kółko. Ginekolog twierdził że mi przejdzie po urodzeniu dzieci, zapisał inne leki plus rozkurczowe, trochę pomogło, choć i tak co @ to o dwie tabletki więcej na dobę.
Przez te wszystkie lata przejadłam tyle leków, na wiele miałam uczulenie więc zostały te które w miarę tolerowałam do maksymalnej dla mnie dawki, do której jeszcze nie zrobiło mi się dziwnie ;): ketonal forte 32tabl/dobę, cataflam 50 8tabl/dobę, aulin 18tab;/dobę, nimesil 8 saszetek/dobę, ibuprom max 16tabl/dobę.
Ostatnie lata właśnie jadę tylko na ibupromie max. tak do lat, To są dawki bardzo toksyczne, teoretycznie powinnam już mieć wszystko po nich dojechane, ew się przekręcić, ale mój organizm jakiś nienormalny jest i zazwyczaj normalne dawki na mnie nie działają, dotyczy to wszystkich leków.
Za radą koleżanki, przy każdym okresie ubieram się w dopasowane bawełniane ubrania (bluzka z długim rękawem, leginsy, skarpetki) a na to polarowy kombinezon z kapturem i ciepłe wełniane skarpety, do tego kocyk i leżakowanie. To mi pomaga, nie boli mniej ale jakby leki dłużej działały, pożeram mniej tabletek w ciągu doby, tak 6-10 a nie już 12-16. To spora różnica. nie wiem na ile jest to faktyczna reakcja na ciepełko a na ile psychika, ale gdy jest mi ciepło to nawet stawy i mięśnie rzadziej mi dokuczają.
Między czasie zmieniałam ginekologów, którzy twierdzili że nie widać problemu, w usg czysto, może to endometrioza a może nie, zmiana leków i tak w kółko.
Kilka lat temu pojawiła się torbiel na lewym jajniku, prawdopodobnie krwotoczna, do obserwacji, kontrole co 3 miesiące. Nie zniknęła, rosła, propozycja hormonalnego leczenia, a ja nie mogę ze względu na inne schorzenia, więc odmawiam. Kolejne kontrole co 3 mce, Prosiłam o skierowanie na usunięcie torbieli gdy miał niecałe 3cm, oczywiście ginekolog że nie ma potrzeby tego od razu usuwać, może się wchłonie albo samo pęknie. Ręce mi opadły, kolejny rok to urosło do 5cm,
wydębiłam skierowanie na ginekologię. Tam mi odmówiono, twierdząc że ze względu na inne schorzenia ryzyko operacji jst wysokie, a skoro sama torbiel nie powoduje dolegliwości bólowych, to poczekamy, może sama zniknie a jak pęknie to założą mi dren i antybiotyki dostanę i będzie po problemie. Gdyby coś się działo to mam wrócić. Szlak mnie trafił, poszłam z tym do gina, ta stwierdziła to samo to tak się bujałam do lata ubiegłego roku, kiedy to już nie mogłam nosić żadnych spodni, ucisk powodował dyskomfort. W tym roku kilka razy miałam maziowate czekoladowe plamienia 1-2 dni przed miesiączką, to mną potrząsnęło.
Zmieniłam gina, ten stwierdził że torbiel ma ok 6cm, czas usunąć bo jak pęknie to będzie problem. Kazał mi prywatnie zrobić test ROMA, od jego wyniku miało zależeć do jakiego oddziału mnie skieruje, mam wrócić z wynikiem bez kolejki. Test wyszedł nieprawidłowy dla mojej grupy wiekowej (blisko 13 a mam 39l). Poszłam do położnej aby mnie do gina wcisnęła, dałam jej te wyniki. Ta dwa razy latała do mnie po jeszcze usg i w końcu "zaprosiła" mnie do swojego gabinetu i dała mi skierowanie od gina, bez słowa, nic, lekarz nie miał czasu. Poczułam się jakby mi ktoś w twarz dał. Miałam tyle pytań, byłam przerażona wynikiem, a gdy zobaczyłam pilne skierowanie na ginekologię onkologiczną to mi się ogi ugięły. Szłam ulicą i łzy mi leciały z przykrości. Pojechałam za kilka dni (wyznaczone dni kwalifikacji do zabiegów). Przyjął mnie lekarz ordynator, 5 min nawet nie byłam w środku, zapytał kiedy mam mieć miesiączkę, że po niej mam się zgłosić na oddział w celu wykonania usg i zadecydujemy o terminie. Myślałam że mi jakiś rezonans czy tomograf zrobią, inne badania? Po ok 10 dniach od wizyty w IP przyszłam na to usg. Torbiel wygląda na endometriozę, jest duża i umawiamy się na zabieg, za ok miesiąc.
Szybko zleciało.

W szpitalu dzień przed operacją miałam kolejne usg, dowiedziałam się że na lewym jajniku to faktycznie endometrialna, ale pojawiła się tez torbiel na prawym jajniku, której do tej pory nie było, tu przeszło mi przez myśl kurcze może test ROMA przez nią, do tego podejrzenie przerostu endometrium.
Wiedziałam że będzie laparoskopia, gin zapytała co robimy z lewym jajnikiem, czy zostawiamy szczątkowy czy usuwamy, zadecydowałam że usuwamy. Więc zakwalifikowane mnie do wycięcia lewych przydatków, wyłuszczenia torbieli z prawego jajnika i łyżeczkowanie kanału szyjki i jamy macicy.

22 listopada br miałam laparoskopię. Podchodzili do mnie jak do jeża ze względu na liczne uczulenia i inne problemy zdrowotne. Po operacji dostałam uczulenia na oksykodon, a na drugi dzień na morfinę. Nie miałam zakładanego cewnika ze względu na uczulenia i ew kontaktowe alergiczne zapalenie skóry i pęcherza po tych cudach, które już kiedyś miałam. Nie mogłam się wysikać, przez kilka godzin. Już na wybudzeniówce prosiłam o basen, nie udało się, w końcu dostałam pampersa w którego tez nie byłam wstanie zrobić siku. Po paru godzinach i kilku próbach lekarz zadecydował że trzeba cewnikować, więc na żywca - bez lidokainy założyli mi cewnik do przepełnionego pęcherza (ok 800ml) beczałam jak dziecko, tak mnie to bolało, wyciąganie także. Późnym wieczorem na siłę siadałam na basen byle nie dać się znowu cewnikować, bo na leżąco nie byłam wstanie się wysikać, coś mi tam nie pracowało ;). Po tej akcji z cewnikowaniem bolało mnie w środku w pęcherzu i cewce jeszcze kilka dni nie tylko podczas sikania, sikałam na raty , długoooo. Po kilku dniach ból przeszedł ale miałam inny problem, po minucie sikania, które czułam reszty nie czułam, słuchałam kiedy przestanie kapać, masakra. Po ok tyg się naprawiło, jest ok. W moczu ok, tylko liczne nabłonki płaskie i niskie ph. Jelita też mi się zbuntowały. Przy moim IBS często mają jazdy ale teraz to jakiś żart. Prawie stoją, raz na kilka dni coś tam się ruszy ale ciężko to wydusić nawet, parcie niemal niemożliwe, jakby mięśnie mi nie chciały pracować jak dawniej. Po kilkudniowej blokadzie musiałam skorzystać z czopków, a i tak było kiepsko. Liczę na to że to się zmieni.


Na wypisie napisano, W rozpoznaniu wpisano: obustronne torbiele jajników, podejrzenie rozrostu endometrium, polip szyjki macicy. Zastosowano leczenie: laparoskopia uwolnienie zrostów, wycięcie przydatków lewych, wyłuszczenie torbieli jajnika prawego, drenaż, łyżeczkowanie kanału szyjki i jamy macicy. Leki jakie podano. Nie wiele jest informacji na nim, że ze względu na badania obrazowe w trybie planowym zakwalifikowano mnie do zabiegu... Przebieg około operacyjny niepowikłany. Odbiór wyników hist-pat za ok 2 ty i kontrola w oddziale gin-onkol oraz u lekarza prowadzącego. Nikt w dniu wypisu nie miał czasu wyjaśnić mi cokolwiek, co dalej. Pomijam literówki na wypisie, wpisanie leków p/bólowych których mi nie podano a nie wpisano tych co podano, i w zaleceniach wpisanie tych na które mam uczulenie - niby mają szablon i standardowo wpisują jak leci, masakra. Musiałam się jeszcze upomnieć o dopisanie że dostałam uczulenia u nich na opioidy.
Miałam nadzieję że czegoś więcej się dowiem jak będę na kontroli. Po 5 dniach dostałam coś jak okres, termin się zgadzał. ale krwawienie było bardzo słabe, trwające 8 dni, skończyło się na drugi dzień po zaprzestaniu brania zastrzyków p/zakrzepowych, O dziwo ten pseudo okres był mało bolesny, szok zjadłam tylko 8 tabletek prze o dni a nie w jedna dobę.

Po ok 2 tyg zgłosiłam się po wyniki do sekretariatu i udałam się z nimi do dyżurki lekarzy na rzekomą kontrolę. Tam powiedziano mi, że to endometrioza, że leczy się Visanne ale w moim przypadku to zbyt duże ryzyko. Kontroli oczywiście nie było, powiedziano, że mam się udać do swojego ginekologa. Tylko tyle, i aż tyle bo się spieszyli a ja miałam tyle pytań, choćby o ten okres. Nie wiem jaki to topień, gdzie dokładnie były zrosty itd. więc złożyłam 8 listopada wniosek o kopię całej dokumentacji medycznej. Nadal czekam.


Wynik hist-pat z laparoskopii:

materiał:
1. ściana torbieli jajnika prawego,
2. jajnik lewy, jajowód lewy
opis makroskopowy :
1. do badania środoperacyjnego nadesłano trzy fragmenty tkankowe wymiarów do 0,8cm z obszarami barwy ciemnobrunatnej
2. do badania śródoperacyjnego nadesłano przydatki lewe: torbielowato zmieniony jajnik, średnicy ok 6cm, torbiel o gładkiej wyściółce, w sąsiedztwie jajowód o ogniskowo przekrwionej ścianie

opis mikroskopowy:

doraźnie:
1-2 łagodne torbiele obu jajników (po str prawej najpewniej endometrialna, po str lewej najpewniej surowicza)

wynik
łagodna torbiel endometrialna jajnika prawego
łagodna torbiel endometrialna jajnika lewego
jajowód lewy zwykły


wynik hist-pat z łyżeczkowania:

1. wyskrobiny z jamy macicy
2. wyskrobiny z kanału szyjki

opis makroskopowy:
1. błoniaste, beżowe fragmenty tkankowe, o objętości do 4ml
2. błoniaste, beżowe fragmenty tkankowe, o objętości poniżej 0,5ml


wynik mikroskopowy
1. w wyskrobinach z jamy macicy widoczne fragmnty polipa endometrialnego - endometrium w jego obrębie bez cech rozrostu (we wczesnej fazie wydzielania)
2. w wyskrobinach z kanału szyjki macicy widoczne fragmenty prawidłowej śluzówki kanałowej


To tyle, nic nie wiem więcej, trochę to chore

Brzuch mnie nadal boli, zwłaszcza w miejscu szwów, to jest twarde obolałe, mimo że szwy zdjęte w 10tej dobie od operacji. Brzuch ogólnie boli, nie da się leżeć na prawym boku, bo tak ciągnie z lewej strony, jakby mi ktoś coś tam zgniatał w pobliżu pępka.

Byłam u mojego gina, taki straszy człek, chyba już słabo kontaktuje ;). Czytał wypis i zapominał ze miałam laparo i się zdziwił jak zobaczył mój brzuch, a podczas usg szukał lewego jajnika, to mu przypomniałam że go tam nie ma. W opisie usg napisał jajnik prawy o wymiarach (podał cm) prawidłowy, jajnik lewy cm także prawidłowy, no to padłam ze śmiechu, chyba mi odrósł ;)
Chyba czas na nowego lekarza, szukam innego ginekologa, niestety tylko na NFZ, więc jak znacie kogoś z Gdyni to podajcie namiary.

Nie wiem czy ktoś przez te moje wypociny przebrnął, Pewnie jest tutaj sporo błędów, więc wybaczcie :D , gorąco ściskam :*

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: wtorek, 20 listopada 2018, 14:01 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 24 kwietnia 2018, 21:24
Posty: 40
Witaj,

Przykro mi, że przez tyle lat musiałaś żyć w takim bólu, bez diagnozy i wsparcia. Jednak teraz kiedy już wiesz co Ci dolega może uda się lepiej ukierunkować Twoje leczenie.

Skandalem dla mnie jest (i nadal mnie to tak samo dziwi) jak wielu lekarzy lekceważy ból u pacjentek i sieje mity "po ciąży przejdzie" albo "taka Twoja natura". Sama również się z tym spotkałam. Na dodatek brak wsparcia ze strony rodziny, która twierdzi, że wyolbrzymiamy problem. Strasznie to przykre.

Co do dalszego leczenia polecam znaleźć dobrego specjalistę od endometriozy w Twoim mieście. Możesz poszukać na portalu znany lekarz, albo popytać tu na forum. Szkoda, że ograniczasz się na NFZ, chociaż rozumiem motywy. Jednak przy Twoich uczuleniach i tak silnych bólach przydał by Ci się na prawdę dobry lekarz, a na kasę chorych jest mniejszy wybór. Myślę, że warto to rozważyć.

Jeśli masz problemy z wypróżnianiem (ja z tym walczę cały czas) to mi pomaga codziennie rano na czczo łyżeczka siemienia lnianego ze szklanką gorącej wody lub szklanka wody z cytryną i miodem (ważne żeby pić regularnie). Gdy jest bardzo źle stosuję i jedno i drugie.
A jeśli masz zgrubiałe blizny to możesz przejść się do lekarza POZ po jakąś maść przeciwko bliznowcom, bo wydaje mi się, że to może być to.

Życzę szybkiej rekonwalescencji i trzymam kciuki za dalsze już skuteczne leczenie :)

_________________
11.2005 - laparotomia - usunięcie torbieli jajnika prawego
10-12.2014 - Visanne
04.2015 - laparoskopia - usunięcie torbieli endometrialnej jajnika lewego i ognisk endo z otrzewnej
05.2016 - narodziny Córeczki!
2017 - Lesinelle
04.2018 - Aniołek 6tc
08.2018 - Serduszko <3 czekamy!

Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: wtorek, 20 listopada 2018, 16:13 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 194
Witaj, dziękuję za odzew :*.
To prawda jak wiele jest mitów i ten brak wsparcia choćby ze strony bliskich wynika głownie z niewiedzy. Niestety tej choroby na zewnątrz nie widać, i to tak jest, że jak nie widać to tylko wyolbrzymianie ;). Dlatego to ważne aby edukować społeczeństwo, w tym lekarzy a ten portal i forum jest wielkim skarbem.
Podobnie miałam z innymi problemami zdrowotnymi (choćby z dysautonomią), wiele lat bujałam się po lekarzach szukając przyczyn, wielu próbowało wmówić mi że jestem psychiczna, znerwicowana, albo z depresją. Nawet wmawiano mi anoreksję i bulimię, bo byłam wychudzona, częste mdłości i wymioty, w tym nie wiele jadłam bo za pełno w brzuchu. Dopiero gdy coś udało się zdiagnozować to wielu zdębiało, ale wielu lekarzy nadal twierdzi że to niemożliwe, że "to tylko w twojej głowie", a moi lekarze są "idiotami", więc w sumie dalej szukam co rozwaliło całość, ale teraz mi łatwiej, nie dam sobie wmówić że przesadzam itp bo mam papierki na woje choroby.

Muszę wyszukać dobrego ginekologa, który nie tylko zna się na endo, ale także na wielu innych schorzeniach. Fajna była babeczka która mnie przyjmowała w szpitalu, niestety, Ona przyjmuje tylko prywatnie, niestety, a ja nie pracuję, więc z kasą krucho na gina, obecnie zaczynam leczenie zębów a to pochłonie sporo kasy :mrgreen: . Wyszukałam jedną dr przez ten portal, który polecasz. Jutro spróbuję się do niej dobić, tzn zapisać się na pierwszy wolny termin, trochę się do niej czeka, ale mam nadzieję że warto.
Pisałaś o siemieniu i wodzie z miodem i cytryną, dziękuję za cenną radę :*. Siemię chyba mi nie przejdzie przez gardło, chyba że jakoś niezauważalnie je przemycę ;), ale wodę taką chętnie bym wrzuciła w swoje falki, przy okazji jakaś odporność na zimę się przyda :D. Ile tej wody, miodu i cytryny, i czy to ma być ciepłe czy zimne? takie cosik to mogę nawet codziennie żłopać. Codziennie od lat jem zupy na obiad, i to mi pomagało, każdego dnia było posiedzenie, ale od czasu operacji to na mnie nie działa, nawet tłusty rosołek, chyba mnie popsuli ;), więc trzeba wypróbować nowych sposobów.


Dzisiaj dzwonili do mnie ze szpitala z działu dokumentacji, że jest do odebrania dokumentacja med. Przy okazji Pani powiedziała że czekałam tak długo, ponieważ oni czekali jeszcze na jakieś wyniki, które przy okazji mi wyda w oryginale :shock: . Nikt wcześniej nie mówił, że coś jeszcze będzie i że ew kiedy do odebrania? Ciekawe czy by mnie powiadomili o tym, gdybym nie występowała o dokumentację :? . Jutro pędzę je odebrać a potem do dentysty z zębolami, od czasu operacji pobolewają mnie dziąsła, czasami swędzą, więc pewnie zepsute zębole dają już się we znaki ;

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: środa, 21 listopada 2018, 19:46 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 194
No to mam dokumentację, jestem wściekła, zapłaciłam 20zł za nic.

Nie ma też nic z przebiegu operacji wypełnionego przez operatora czy asystenta, co zrobili, zastali etc, nie ma takiego dokumentu, (ni prowadzili, zgubili czy nie skopiowano?, tego pewnie nigdy się nie dowiem. Są trzy protokoły typu: protokół "czeklista" (kratki do odhaczania), protokół pielęgniarski z przebiegu operacji (rodzaje szwów, ilość, drenów itp, i nazwiska całego personelu, oraz anestezjologiczny (krótkie informacje z przebiegu ale konkretne, nie wiem czy są tam podane specyfiki którymi mnie znieczulono bo to mega hieroglify i nie wszystko jestem wstanie rozszyfrować). Jest też dokumentacja pobytu na sali wybudzeń (wypełniona przez anestezjologa i pielęgniarki), a także dokumentacja z pobytu na sali pooperacyjnej (pielęgniarskie "protokoły" , krótkie informacje), a także ogólna dokumentacja pielęgniarek z całego pobytu, i historia pobytu wypełniona przez lekarzy - pierwsza strona dokładnie wypełniona (wywiady), a potem to już 2-3 zdania o tym że wszystko ok... Wszystkie papierki wypełniane przez lekarzy zdawkowo, zero informacji o uczuleniu, zmianie leków p/bólowych czy o problemach z oddawaniem moczu, i wielu innych rzeczach, dla nich nawet mój brzuch o operacji był niebolesny ;), jedyne info o tym to w dokumentacji prowadzonej przez pielęgniarki, choć też wiele tam pominięto - chociażby uczulenie na oksykodon, i powtórkę leków p/alergicznych z powodu uczulenia na morfinę po 40 min od pierwszej dawki, dobrze ze chociaż wpisano uczulenie na morfinę. Teraz już wiem czemu nie wpisano mi tych uczuleń na wypisie, bo lekarz wypisujący nie widział nic w historii, a widocznie pielęgniarskich wypocin nie czytał ;/.
Także nie wiem nic więcej, ani stopnia endo, ani gdzie dokładnie były zrosty - o ile były ;) bo o zrostach mowa tylko na wypisie, w innych dokumentach z pobytu nic o nich nie ma także no ;). Nie ma też żadnych nowych wyników hist-pat, to te same wyniki, które odebrałam w 2 tyg po operacji, że niby lekarze zwlekali z przekazaniem dokumentacji bo czekali na te wyniki... i dlatego musiałam tyle na to czekać.
Wściekła jestem jak osa, za jakieś pół roku, podjadę do archiwum i obejrzę papierkologię na miejscu, jeśli będzie coś tam więcej, to wydębię, ciekawe też czy mają video z laparoskopii, tu nic o tym nie ma.

Dzisiaj w ramach "relaksu" zaliczyłam dentystę po jakiś 10 latach? Na 32szt, dwa zdrowe, a te podgryzione przez próchnicę nie są w jakimś tragicznym stanie (poza jednym), myślałam że będzie gorzej, zobaczymy jak się rozwierci ;).
Tak panicznie się bałam, że na pierwszą wizytę chciałam tylko przegląd, a potem zacząć leczenie, ale pani dentystka namówiła mnie na czyszczenie kamienia nazębnego więc nie było wyjścia - brrr trochę mnie bolało ale dało się przeżyć. Także miesiąc po laparoskopii zafundowałam sobie ból dziąseł ale jakie zębole czyste ;), Za dwa tyg kolejna wizyta - zaczynamy leczyć, na NFZ z ew dopłatą (kanałówki czy lepsze wypełnienie), Jutro spróbuję się zapisać do nowego gina

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: czwartek, 22 listopada 2018, 09:14 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 24 kwietnia 2018, 21:24
Posty: 40
Ta niedokładność szpitala jakoś mnie nie dziwi. Typowy polski szpital. Moje dokumentacje też tak wyglądają. Również po ostatniej operacji nie został określony u mnie stopień zaawansowania endo, a o zrostach wiem tylko tyle że usunięto je z otrzewnej. Zresztą o tym dowiedziałam się z firmy ubezpieczeniowej bo dostałam pieniądze nie tylko za usunięcie torbieli z jajnika ale również za to :) A jak na wiosnę poroniłam i odebrałam dokumentację ze szpitala to magicznym sposobem raz miałam 27 lat, raz 28 a raz 29 :lol:

Jeśli chodzi o wodę z cytryną to zazwyczaj robię sobie szklankę ciepłej ale nie za gorącej wody (witamina C ginie w 70st. C) z grubszym plastrem cytryny i pełną łyżeczkę miodu. Wydaje mi się, że im bardziej kwaśne tym lepszy efekt zwłaszcza na czczo ;)

Mam nadzieję uda Ci się znaleźć jakiegoś porządnego lekarza. Ja musiałam kilku odwiedzić zanim znalazłam lekarkę która jest dla mnie zadowalająca ;)

_________________
11.2005 - laparotomia - usunięcie torbieli jajnika prawego
10-12.2014 - Visanne
04.2015 - laparoskopia - usunięcie torbieli endometrialnej jajnika lewego i ognisk endo z otrzewnej
05.2016 - narodziny Córeczki!
2017 - Lesinelle
04.2018 - Aniołek 6tc
08.2018 - Serduszko <3 czekamy!

Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: czwartek, 22 listopada 2018, 19:36 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 194
Cytuj:
magicznym sposobem raz miałam 27 lat, raz 28 a raz 29 :lol:

:shock: może masz ukryte zdolności o których nie wiesz, jakaś teleportacja w czasie? :lol:
ja wg tego wypisu z gin-onk jestem facetem :lol:

dzięki za przepis na pyszniutką wodę, od jutra zacznę, bo ostatnie posiedzenie było 14go, jem a tu nic, nawet nie jest w tym miejscu aby czuć potrzebę, no jakbym miała puste jelita a brzuch rośnie :twisted: , coś tam kumka w nim, czyli perytaltyka jest, czasem co bącznę ale to nie to samo jak przed operacją. W przyszłym tyg wydębię skierowanie do rodzinnej na jakieś usg brzucha, czy coś, tak dla świętego spokoju, zwłaszcza że piłują mnie te miejsca szycia, a skóra dookoła lekko swędzi. Moż czas znów zawitać do gastrologa bo ostanie lata olałam :mrgreen:
Z pozytywnych wieści, udało mi się zapisać do gin na NFZ, który podobno zna się na endo - opinie różn, zobaczymy a termin marzec 2019, także nooo, trochę poczekam, ale skoro obecny gin twierdził że skoro nie biorę nic na endo, to mam przychodzić raz do roku na kontrolę, to co ja się tam będę wciskać na siłę w kalendarz, zwłaszcza że przegląd miałam tydz temu, jest ok, więc mam nadzieję że nie ma parcia, jakby co pojadę na IP ginekologiczną i nie wyjdę bez badań :lol: .

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: sobota, 24 listopada 2018, 18:44 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 194
Wczoraj nażarłam się bagietki z masłem czosnkowym, zazwyczaj po niej w ciągu godz kibelek mój na dobre pół godz, a tym razem tylko pojeździło w brzuchu i nic, ale dzisiaj się udało co nie co, Cieszę się jak dziecko po takim czasie.... Mimo wszystko we wtorek biorę skier na usg brzucha i ew diagnostykę ukł pokarmowego.
Te blizny po laparoskopii są coraz gorsze i twardsze i bardziej bolesne, mam nadzieję że da się coś z tym zrobić.

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: niedziela, 25 listopada 2018, 23:28 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 2 czerwca 2015, 15:16
Posty: 125
Coś się wczoraj działo z forum i przepadło, to co chciałam napisać :( pamiętam tylko, że coś mi się w Twojej historii nie zgadza z datami. Zupełnie jakbyś przenosiła się w czasie :P

_________________
moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: poniedziałek, 26 listopada 2018, 15:55 
Offline

Dołączył(a): niedziela, 18 listopada 2018, 19:57
Posty: 194
Koti184 napisał(a):
Coś się wczoraj działo z forum i przepadło, to co chciałam napisać :( pamiętam tylko, że coś mi się w Twojej historii nie zgadza z datami. Zupełnie jakbyś przenosiła się w czasie :P


dzięki za info :D, kurczaczek pomyliłam październik z listopadem :shock: :lol: , cóż... moje talenty :mrgreen: , niestety nie mogę edytować posta i poprawić daty, ale w podpisie poprawiłam.

W nocy dostałam @, ostatnia była 27 października i lajtowa bólowo a ta jest koszmarem, nie działa Ibuprom max po dwie tabl. Zmniejsza ból ale nie niweluje całkowicie, a zawsze działał na 2-4h. tym razem nie che tak działać, nawet mój kombinezolnik i inne cuda słabo pomagają, nie pamiętam aby tak było. Bolał mnie brzuch tydzień temu jak na okres i nawet termin by się zgadzał, bo ostatnio skróciły mi się cykle, to siedziałam jak na igłach, nie dało się ocenić po wydzielinie nic a nic, cały czas do samego końca jedno i to samo, inaczej niż zwykle. @ jest bardzo skąpa, chyba będę musiała przerzucić się z tamponów "super" na "mini", na upartego wystarczyłby tylko wkładki higieniczne, ale nienawidzę czuć "tego", a gdy leże na boku to syfie bieliznę, więc się "instaluję". Ostatnia @ też była taka skąpa i trwała 8 dni, zobaczymy jak ta do końca się zachowa. Mam nadzieję że nie doszło do zrostów po łyżeczkowaniu i z tego powodu takie skąpidła, nigdy tak nie miałam, nawet w ostatni dzień bardziej krwawiłam, a dzisiejsze to można nazwać plamieniem a nie krwawieniem. Trochę się martwię tym, jeśli zrobiły się zrosty to kłopot :roll: ,

_________________
Złośnica MOJA HISTORIA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Historia Złośnicy ;)
PostNapisane: środa, 28 listopada 2018, 23:41 
Offline

Dołączył(a): wtorek, 2 czerwca 2015, 15:16
Posty: 125
A jak można sprawdzić czy to zrosty? Ja dostanę @ na dniach. Boję się, bo lekarz nastawiał mnie na możliwość krwotocznej @ :cry: Zupełnie odwrotnie niż u Ciebie :roll:

_________________
moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 110 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL