Wpisany przez basia    Czwartek, 16 Grudzień 2010 16:49    PDF Drukuj Email
Moja nie-endo historia

Moja nie-endo historia - buziaczek27

Moja historia zaczęła się w 2004 roku. Wtedy właśnie na prawym jajniku wykryto torbiel, która zniszczyła prawe przydatki i została usunięta wraz z nimi. Wynik histopatologiczny wykazał raka jajnika. Rozpoczęłam leczenie - wzięłam sześć serii chemioterapii, które przeszłam w miarę bezboleśnie - przynajmniej fizycznie. Radość była przeogromna, gdy udało się zażegnać kryzys. Faktem było niestety, że posiadałam już jeden jajnik mniej, a to z kolei może zmniejszać szanse na zajście w ciążę. Można więc sobie wyobrazić jaka była moja radość, kiedy pewnego pięknego dnia (w roku 2006)  na teście pojawiły się dwie tłuściutkie krechy - będę mamą!!! Szczęście nie trwało jednak długo - następnego dnia rano pojawiły się ostre bóle podbrzusza, a wieczorem silne krwawienie. Zanim jeszcze zdiagnozowano ciążę pozamaciczną, miałam w jamie brzusznej prawie litr krwi. Miałam więc  dużo szczęścia, że udało mi się przez to przejść bez większych komplikacji. Niestety ucierpiał na tym jajowód - ponieważ ciąża umiejscowiła się właśnie w nim. Lekarze połatali, pozszywali i jakoś to wszystko uratowali, ale od tej pory w ciążę nie udało mi się zajść, niestety...

 

Może gdybym była bardziej zdecydowana, może bardziej stanowcza, poznałabym przyczynę dużo wcześniej. Wystarczyło przecież pójść do specjalisty z prawdziwego zdarzenia ... 
Ale nad tym mogę się teraz tylko zastanawiać. W każdym razie do gina chodziłam na wizyty średnio cztery razy w roku, na rutynowe kontrole, na których słyszałam zwykle "wszystko w porządku, tylko lekka nadżerka".


Tak było przez 3 lata, do stycznia 2009 roku, kiedy to znalazłam guza w lewej pachwinie.
Po takich przejściach jak moje, pierwsze co przychodzi do głowy to nawrót choroby. A jednak okazało się inaczej. Po wielu badaniach lekarz stwierdził, że to najprawdopodobniej endometrioza... Endometrioza? A cóż to takiego? Nikt nie potrafił udzielić mi informacji tak dokładnych, jakich wtedy potrzebowałam. Ponieważ jestem z natury ciekawska, zaczęłam szperać w najlepiej mi znanym źródle – w Internecie. Takim to właśnie sposobem trafiłam na stronę www.endometrioza.aid.pl, która wówczas istniała niecałe pół roku.
Na forum „poznałam” wiele osób, które zmagały się z tą chorobą i właśnie od Nich dowiedziałam się z czym mam do czynienia. Na forum mogłam w końcu powiedzieć komuś
o moich wszystkich problemach oraz bolączkach związanych z moimi dolegliwościami
i brakiem dzieci… Z upływem czasu zobaczyłam, że mam ochotę dzielić
się z moimi FORUMOWYMI koleżankami nie tylko wiadomościami o dolegliwościach, nowych wynikach badań, ale także informacjami z życia codziennego, jego radościami
i smutkami. W tamtym okresie, kiedy oczekiwałam na operację, Endo-kobietki były dla mnie największą podporą i nie wyobrażałam sobie dnia bez zajrzenia na forum. Kiedy nadszedł „sądny dzień” wykonano długo wyczekiwaną operację i okazało się, że to jednak nie ENDOMETRIOZA, a „zwykła” torbiel około-jajowodowa. Obok radości pojawiło się lekkie uczucie żalu. Pomyślałam sobie, że skoro nie mam endometriozy, to czy mam prawo pisać na forum. Może to  wydawać się śmieszne, ale ja naprawdę zmartwiłam się, że nie jestem jedną
z Nich, że nie jestem Endo-kobietą. Forum to nie tylko skarbnica wiedzy
o ENDOMETRIOZIE, to także kolebka prawdziwych, niesamowitych więzi między forumowiczkami. Cieszę się, że mimo mojej nie-endo historii mogę być nadal wśród moich Endo-koleżanek i przeżywać wraz z nimi Ich radości i smutki, a czasem  podtrzymać
na duchu – tak jak i One robią to codziennie.

Endo-Kobietki – jesteście FANTASTYCZNE. Dziękuję za to, że jesteście!!!

 

Poczytać o ciągu dalszym historii Buziaczka27 i do niej napisać można tutaj. Zapraszamy!

 

Zmieniony ( Czwartek, 16 Grudzień 2010 17:02 )